Nowa rewolucja. Czy Chińczycy obalą tyranię partii?
 Oceń wpis
   

Nowa rewolucja

Czy Chińczycy obalą tyranię partii?

sobota 19 lipca 2008 Dziennik.pl

Tocqueville w Pekinie

Nie da się ukryć, że dzisiejszy rozwój Chin - przynajmniej na razie - zadaje kłam wielu tradycyjnym poglądom na temat demokracji, liberalizmu czy sfery publicznej. Okazuje się, że kapitalistyczna gospodarka może funkcjonować bez demokratycznych reguł, a społeczeństwo może się bogacić nie żądając politycznych swobód. Czy zatem mamy do czynienia z unikalną "chińską drogą"? Niezupełnie - twierdzi znany publicysta Guy Sorman. "Chińska droga" to poręczny mit wymyślony przez propagandę reżimu, który za wszelką cenę próbuje odwrócić uwagę świata od konfliktów rozdzierających Państwo Środka. Całkiem możliwe, że sytuacja w Chinach przypomina dziś sytuację Francji tuż przed rewolucją 1789 roku. Wtedy też wszystko wydawało się stabilne, a kraj zaczynał wychodzić na prostą. Jak pokazał to po mistrzowsku wielki teoretyk demokracji Alexis de Tocqueville, rosnąca zamożność wcale nie eliminuje społecznej frustracji, może ją nawet zwiększać, przybliżając rewolucyjny wstrząs. Niewykluczone więc, że już wkrótce Chińczycy będą mieli dość rządów partii komunistycznej partii i pozbędą się jej, lekceważąc dobrodziejstwa "kapitalizmu państwowego". Chiny - twierdzi Sorman - nie są wyjątkiem, państwem, w którym nie funkcjonują znane na Zachodzie mechanizmy społecznego niezadowolenia. Śledząc to, co się tam dzieje, warto pamiętać o lekcji, której kiedyś udzielił nam Tocqueville.

Chińskie władze komunistyczne przekonują resztę świata, że Państwo Środka jest jedynym w swoim rodzaju przypadkiem historycznym i ekonomicznym. Czy powinniśmy patrzeć na Chiny przez pryzmat uniwersalnych zasad rozwoju ludzkości, czy też przyjąć sinocentryczną interpretację wszystkiego, co się dzieje w tej rzekomo odmiennej cywilizacji? Moim zdaniem Chiny są oczywiście inne, tak jak każde państwo, ale ewoluują zgodnie ze znanym mechanizmem, który zadziałał już na Zachodzie. Alexis de Tocqueville pozwala dzisiaj lepiej zrozumieć Chiny niż Konfucjusz. W "Dawnym ustroju i rewolucji", książce napisanej po "O demokracji w Ameryce", Tocqueville tłumaczył, że wraz ze wzrostem zamożności i wolności Francuzów nasilała się ich wrogość wobec monarchii. Trafnie określił ten paradoks jako cykl wzrastających oczekiwań. Póki Francuzi byli biedni, represjonowani i pozbawieni nadziei, siedzieli cicho - nie licząc sporadycznych lokalnych buntów - i popierali króla. Pod koniec XVIII wieku przybyło bogactwa, a reżim złagodniał, co sprawiło, że Francuzi przestali być tacy potulni. Kiedy ludzie zakosztują wolności, nie tolerują już ograniczeń. Całkiem możliwe, że tak jest w wypadku dzisiejszych Chin.

Jak wiemy, według Komunistycznej Partii Chin źródłem wzrostu zamożności kraju jest polityczny monopol partii i jej oświecony despotyzm. Ponadto nie da się zaprzeczyć, że Chińczycy są obecnie bardziej wolni niż za czasów Mao. Tysiące dysydentów siedzą w więzieniach, ale to i tak nic w porównaniu z dawnymi obozami reedukacyjnymi. Wolno dzisiaj wyrażać indywidualne poglądy, a nawet krytykować partię, byle nie tworzyć antykomunistycznych organizacji. Wielu obserwatorów z zewnątrz, którzy znają Chiny od dawna, twierdzi, że Chińczykom nigdy nie powodziło się lepiej, w związku z czym stabilizacja i komunistyczny monopol powinny się utrzymać. Skoro tak, to jak wytłumaczymy masowe bunty w Tybecie, w Syczuanie po trzęsieniu ziemi, w Guizhou po zamordowaniu młodej dziewczyny?

Tocqueville pozwala lepiej zrozumieć związek między tymi z pozoru odrębnymi zdarzeniami: ponieważ Chińczykom nigdy nie powodziło się lepiej, są coraz bardziej sfrustrowani. Nie będą okazywali partii wdzięczności, tylko się jej pozbędą. Ale nikt na razie nie wie, jak to zrobić. To również przypomina sytuację francuską w przededniu rewolucji. Początkowo francuscy filozofowie i nowi przywódcy polityczni wierzyli, że monarchię można poprawić: przyjęto konstytucję, proklamowano rządy prawa. Mimo to monarchia upadła, ponieważ despotyzmu nie da się łatwo zreformować. To samo dotyczy KPCh: najprawdopodobniej nie zdoła się zmienić na tyle szybko, by sprostać rosnącym oczekiwaniom. Reżimy autorytarne nie łagodnieją: wytrzymują napór albo upadają.

Rewolucji francuskiej, która wybuchła po nieuchronnym upadku dawnego ustroju, Tocqueville nie traktował jako konieczności historycznej, lecz jako niepomyślny (i krwawy) wypadek. Uważał, że prawdziwym przeznaczeniem narodów jest demokracja, którą rozumiał nie tylko jako ustrój polityczny, ale również jako egalitarną cywilizację. Teoria ta brzmi dzisiaj zbyt deterministycznie i po fukuyamowsku, ale historia przyznała Tocqueville'owi rację. Demokracja, która za jego czasów istniała tylko w Stanach Zjednoczonych, dzisiaj jest wszędzie - przy czym Chiny należą do najważniejszych wyjątków. Czy umkną przed działaniem prawa wzrastających oczekiwań i przed demokratycznym przeznaczeniem?

Zasadnicza różnica między Chinami a innymi państwami, od Francji ancien régime'u po współczesną Koreę Południową, nie jest zakorzeniona w chińskiej kulturze, lecz w systemie komunistycznym: w Chinach nie ma burżuazji. Prawdziwa burżuazja jest ekonomicznie niezależna od władzy. W Chinach klasa średnia w większości należy do partii albo jest od niej uzależniona. Własność prywatna prawie nie istnieje, a tak zwane prywatne przedsiębiorstwa funkcjonują dzięki partyjnym koneksjom. Ta pseudoburżuazja ma interes w utrzymaniu monopolu partii na władzę i nie tęskni za demokracją. Jest to nowy typ społeczeństwa, jakiego Tocqueville nie mógł sobie wyobrazić. Czy należy zatem odwołać się do Marksa? Tocqueville wierzył w prymat idei, a Marks w determinującą moc własności i gospodarki. Marks lepiej niż Tocqueville opisałby walkę klasową między zwolennikami partii, czyli w większości miejską, względnie zamożną chińską klasą średnią a wiejską biedotą. Niezależnie od tego, czy posłużymy się teorią wzrastających oczekiwań Tocqueville'a, czy koncepcją walki klasowej Marksa, rezultat jest nie do przewidzenia, ale stabilizacja lub pokojowa ewolucja wydaje się mało prawdopodobna.

© Guy Sorman

przeł. Tomasz Bieroń

Guy Sorman, ur. 1944, francuski pisarz, publicysta polityczny i filozof. Jeden z nielicznych wśród francuskiej inteligencji zwolenników wolnorynkowego liberalizmu. Wydał m.in.: "Amerykańską rewolucję konserwatywną" (wyd. pol. 1983), "Rozwiązanie liberalne" (wyd. pol. 1985), "Rok koguta" (wyd. pol. 2006), "Dzieci Rifa'y. Muzułmanie i nowoczesność" (wyd. pol. 2007) oraz "L'économie ne ment pas" (2008). Jest stałym współpracownikiem "Europy" - ostatnio w nr 221 z 28 czerwca br. opublikowaliśmy jego tekst "Dwie Europy".

http://www.dziennik.pl/

Komentarze (0)
Zachód w rękach Wschodu Czy Indie będą superpotęgą?

Komentarze

O mnie
Marcin Nowak EuroAsiaTime BiznesAzja Aladyns
EuroAsiaTime Group Marcin Nowak
Najnowsze wpisy
2008-11-15 22:39 Premier podsumowuje wizytę w Chinach
2008-11-15 22:39 Nadchodzi azjatycka unia monetarna - Money.pl
2008-11-15 22:37 LEKCJA CHIŃSKIEGO TUSKA
2008-11-15 22:35 RZĄD POKOCHAŁ KOMUNISTÓW
2008-11-15 22:34 Europejczycy i Amerykanie tracą wpływy
2008-11-15 22:32 Pekin zatriumfował nad podzielonym Zachodem - Dziennik.pl
2008-11-15 22:30 Chiny i Tadżykistan doszły do porozumienia
2008-07-25 00:07 Rosja i Chiny zakończyły 40-letni spór o granicę
2008-07-19 18:44 Rosyjskie propozycje dotyczące ogólnoeuropejskiego szczytu
2008-07-19 16:49 Unia Euro-Azjatycka - jedyna szansa dla Polski i Europy
2008-07-19 16:47 Ameryka dokonuje w Iraku rozboju w biały dzień
2008-07-19 13:48 Europa powinna zawrzeć długoterminowe umowy z Rosją
2008-07-19 13:39 Rosyjsko-chińskie weto w Radzie Bezpieczeństwa
2008-07-19 13:28 Świat wkracza w epokę państwa rynkowego
2008-07-19 13:26 Czy Indie będą superpotęgą?
2008-07-19 13:21 Nowa rewolucja. Czy Chińczycy obalą tyranię partii?
2008-07-19 13:19 Zachód w rękach Wschodu
2008-07-19 13:09 Polska katastrofa w Chinach
2008-07-19 13:07 SZANGHAJSKA ORGANIZACJA WSPÓŁPRACY
2008-07-19 12:47 Chiny z 3.760.000 żołnierzy są najliczniejszą armią świata
2008-07-19 12:44 Rosja: Chiny to przyjaciele, USA - wrogowie
2008-07-19 12:43 Jak opisać dzisiejszy ład międzynarodowy?
2008-07-19 12:42 Z Europą nikt na świecie już się dziś nie liczy
2008-07-19 12:40 Pekin wyruszył na gospodarczy podbój Afryki.
2008-07-19 12:38 Chiny w roli największej gospodarki świata
2008-07-19 12:36 Chiny bez Polski przeżyją, Polska bez Chin - raczej nie.
2008-07-19 12:35 Azjatycka ekspansja. Zachód traci przywództwo w świecie
2008-07-19 12:33 Arabscy szejkowie i chińscy komuniści gromadzą miliardy USD
2008-07-19 12:31 Chiny zastępują USA w roli globalnego lidera - Dziennik.pl
2008-07-19 12:30 Witam!
Najnowsze komentarze
2014-01-06 19:22
najlepszeprezenty.com.pl:
Chiny bez Polski przeżyją, Polska bez Chin - raczej nie.
pozdrowienia :)
2013-12-22 00:31
sw-elzbieta.com:
Chiny bez Polski przeżyją, Polska bez Chin - raczej nie.
Wesołych świąt! :)
2013-10-18 13:12
group:
Chiny bez Polski przeżyją, Polska bez Chin - raczej nie.
mega blog
Kategorie
Ogólne
Archiwum
Rok 2008